niedziela, 5 listopada 2017

Filmowe inspiracje

Uwielbiam filmy, w których mogę podziwiać modę obecną, ale także tą z lat ubiegłych. Już wcześniej się tym zdradziłam, umieszczając kadr z filmu „Uśmiech Mona Lizy”.

Dziś na tapetę biorę moje ostatnie zdobyczeJ Zdjęcia zrobiłam spontanicznie ….ekranowi w  telewizorze. Mało profesjonalnie, ale nic nie szkodzi. Chciałam uwiecznić natychmiast to, co urzekło mnie w danej chwili.

Ostatnio dałam się  pochłonąć dwóm serialom na platformie Netflixa. Jeden z nich to Łowca umysłów, a drugi Stranger Things 2. W pierwszym występuje kobieta naukowiec, której styl jest bardzo elegancki, wytworny, ale nie ciężki. Spódnice nosi przed kolano :D Podobają mi się jej koszule. Ta, na poniższym zdjęciu, jest we wzory koloru mchu. To wymagający kolor, nie dla każdego. Obecnie rzadko go spotykam. Guziki są złocone, bogato rzeźbione, dodatki klasyczne, czyli złota biżuteria i zegarek.

Łowca umysłów, Netflix
Uwielbiam serial Stranger Things. Po obejrzeniu drugiego sezonu sięgnęłam do dokumentu odsłaniającego jego kulisy, w tym rozmów z reżyserami i aktorami. Do programu pod nazwą Beyond the Stranger Things odtwórczyni postaci Eleven, Millie Bobby Brown, założyła koszulę z odsłoniętymi częściowo ramionami. Uważam, że koszula jest bardzo interesująca, w wyraźne białe i granatowe pasy.

Beyond Stranger Things, Netflix
Ostatnia moja inspiracja to Wszystko o Ewie. Proszę, spójrzcie, czy ta bluzka nie jest nieziemsko romantyczna?

Wszystko o Ewie, TVP Kultura
Liczę, że niektóre detale z powyższych inspiracji zaadoptuję w swoich przyszłych kreacjach J

Poniżej zamieszczam spódnicę uszytą na kole. Jedna z inspiracji kinem epoki Audrey Hepburn stanowiąca generalnie mało wymagający wykrój.

Wybrałam do tego satynę, śliską i cienką, bynajmniej nie łatwą do ujarzmienia. Szwy przy suwaku marszczyły się, co doprowadzało mnie do szewskiej pasji. Poradziłam sobie poprzez przyklejenie flizeliny do krawędzi materiału.

Mała rzecz, ale pomogła J

poniedziałek, 23 października 2017

Historia jednej bluzki


W wakacje kupiłam materiał, z którego planowałam uszyć mamie bluzkę. Niestety, żadne ze zdjęć  z wyniku pracy nie zachowało się L Bluzka wyglądała na niej fatalnie. Mama jest niska, ma obfity biust, brzuszek i wystającą pupę. A wzorzysty materiał, który dodatkowo jeszcze był marszczony, uwypuklał wszelkie jej krągłości. Wzór i luźny fason tkaniny przytłumił jej urodę. Zdecydowałam się przerobić już skrajany materiał na bluzkę dla mnie. Potrzebowałam do tego mniejszej ilości tkaniny. Nauczona poprzednim doświadczeniem, bluzkę uszyłam prostą bez zbędnych marszczeń.

Wynik jest następujący :)







Jestem zadowolona z efektu. Bluzka leży bardzo dobrze i jest mi w niej wygodnie. Noszę ją z powodzeniem do spodni w odcieniu pudrowego różu. Przyznam się, że wiele części jest łatanych ze skrawków tej tkaniny, w tym mankiety, pliska pod szyją, rękawy. Tył miałam krótszy niż przód bluzki, dlatego musiałam go „dosztukować” . Ostatnio modne są wolanty, więc i ja poszłam w tą stronę.

Żeby nie było tak idealnie, muszę się przyznać, że podczas przeszywania overlokiem brzegów rękawa, podwinął mi się materiał pod stopkę i ... nożyk wyciął niemałą dziurę w górnej części rękawa na przodzie. Udało mi się przyszyć od spodu  łatkę. Wzorzystość tkaniny zadziałała na moją korzyść. W korowodzie barw łatki w ogóle nie widać :)


W sobotę ubrałam ją na imieniny mamy. Byli wujkowie, ciotki, etc. Było wesoło i radośnie. Po jakimś czasie podszedł do mnie wujek, który w młodości jeździł po Zachodzie i Wschodzie w celu przygody i zarobku. Nie mógł się napatrzeć na wzory na bluzce. Swoimi opowieściami przeniósł mnie w czasie do ówczesnego Turkmenistanu, z którym mu się kojarzyła. I tylko co pewien czas powtarzał "te wzory…”, popadając w rozmarzenie.